Wypraw na ryby nie ma, więc chociaż jakąś muzykę wrzucę...
Opisy wypraw wędkarskich na pstrąga, troć, lipienia i inne ryby. Opisy metod połowu, ciekawostki wędkarskie, plotki o rybach, rzekach itp.
piątek, 14 marca 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Przyszła odwilż
Nadeszła odwilż. Po ponad tygodniu z przymrozkami często poniżej -10C dzisiaj termometr w samochodzie wskazał +4. Ani pogoda ani inne okoliczności w ostatnim czasie nie zachęcały do wyjazdów.
Dziś jednak nastał czas, krótki bo krótki, niewiele ponad 2h, aby spróbować zapomnieć o sprawach codziennych.Czasu dużo nie było więc wyskoczyłem nad pobliską wodę.
Woda była "średnia", dosyć mocno trącona.
Co jakiś czas, z różnych stron, słychać było odłamujący się od brzegów lód.
Nawet rybiego ogona nie widziałem, trochę odpocząłem.
Udało się na chwilę oderwać od codzienności i ... nawet słońce na chwilę wyszło zza chmur.
Dziś jednak nastał czas, krótki bo krótki, niewiele ponad 2h, aby spróbować zapomnieć o sprawach codziennych.Czasu dużo nie było więc wyskoczyłem nad pobliską wodę.
Woda była "średnia", dosyć mocno trącona.
Co jakiś czas, z różnych stron, słychać było odłamujący się od brzegów lód.
Nie byłem niestety pierwszy tego dnia nad wodą. Widziałem świeże ślady butów, miejscami wydeptane ścieżki, ślady psów...
Nawet rybiego ogona nie widziałem, trochę odpocząłem.
Udało się na chwilę oderwać od codzienności i ... nawet słońce na chwilę wyszło zza chmur.
sobota, 1 lutego 2014
Sprzeciw przeciwko zniszczeniu rzek Sokołdy i Supraśli
www.petycjeonline.com/sprzeciw_przeciwko...zek_sokody_i_suprali
W Polsce teoretycznie jest 600.000 zarejestrowanych wędkarzy. A do złożenia jednego podpisu online, bez wychodzenia z domu, bez dodatkowych kosztów, z opcją utajenia danych osobowych, po ponad 3 dniach istnienia petycji, gotowych jest niecałe 700 :(.
W Polsce teoretycznie jest 600.000 zarejestrowanych wędkarzy. A do złożenia jednego podpisu online, bez wychodzenia z domu, bez dodatkowych kosztów, z opcją utajenia danych osobowych, po ponad 3 dniach istnienia petycji, gotowych jest niecałe 700 :(.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Kiedyś w końcu trzeba sezon rozpocząć
... tak. Plany były różne i zmieniały się po drodze. W końcu padło na 6-tego stycznia.
Zaczęło się od wczesnej pobudki. Co jak co, ale na początek sezonu należy przywitać wodę jak najwcześniej, najlepiej o świcie. Budzik o 6-stej, kochana żona pomogla z kanapkami :), już za 15-ście siódma siedzę w samochodzie.
Nad woda melduje się jak jest już jaśniej. Zaczynam od spiningu. Obłowiłem jakieś 300m i widzę jak do mojego wobka startuje w tym miejscu ładna rybka.
Raz... drugi... trzeci.... zdecydowanie nie ma ochoty na przekąskę i jedynie probuje odstraszyć sztucznego intruza. Chwila przerwy.. wypity kubek goracej herbatki, wymiana woblera i ponowna proba. I znowu uderzenie bez zahaczenia :(. Więcej już się nie pokazał, a tak na oko ze 45cm mógł mieć...
No nic to. Idę dalej i na prostej, płytkiej, spokojnej wodze jest branie i siedzi! Tylko jakoś tak walczyć niebyt chce. Po niecałej minucie jest na brzegu. Okazuje się, że tęczak 39cm. Jak na początek sezonu niech będzie.
Potem już się niewiele działo. Postanowilem spróbować jeszcze raz tego z początku wyprawy. Rzut i ... to samo co wczesniej. Jedno uderzenie i nic więcej. Troche powyżej miejscówki spotykam muszkarzy, ktorzy dopiero zaczynali. Może im się uda.
Pora na zmianę wody. Pojechałem na rzekę, na któej nie byłem od lat. Troche porzucałem, ale bez wiekszych efektów. Śliczna woda, chociaż z powodu przemysłu kajakowego prawie pozbawiona zawad. Będzie kiedys trzeba zrobić na nią osobną wyprawę w celu sprawdzenia rybostanu.
Było już mocno popołudniu. Skoro kropki nie chcą współpracować to może chociaż lipienie się pokażą? Na szczęście muchówkę miałem ze sobą w samochodzie. Znana mi lipieniowa woda była niedaleko, więc warto sprobować. Udało się skusić 3 lipienie, w tym dwa około 30cm. Wielkoludy to nie były ale zawsze.
Zaczęło się od wczesnej pobudki. Co jak co, ale na początek sezonu należy przywitać wodę jak najwcześniej, najlepiej o świcie. Budzik o 6-stej, kochana żona pomogla z kanapkami :), już za 15-ście siódma siedzę w samochodzie.
Nad woda melduje się jak jest już jaśniej. Zaczynam od spiningu. Obłowiłem jakieś 300m i widzę jak do mojego wobka startuje w tym miejscu ładna rybka.
Raz... drugi... trzeci.... zdecydowanie nie ma ochoty na przekąskę i jedynie probuje odstraszyć sztucznego intruza. Chwila przerwy.. wypity kubek goracej herbatki, wymiana woblera i ponowna proba. I znowu uderzenie bez zahaczenia :(. Więcej już się nie pokazał, a tak na oko ze 45cm mógł mieć...
No nic to. Idę dalej i na prostej, płytkiej, spokojnej wodze jest branie i siedzi! Tylko jakoś tak walczyć niebyt chce. Po niecałej minucie jest na brzegu. Okazuje się, że tęczak 39cm. Jak na początek sezonu niech będzie.
Potem już się niewiele działo. Postanowilem spróbować jeszcze raz tego z początku wyprawy. Rzut i ... to samo co wczesniej. Jedno uderzenie i nic więcej. Troche powyżej miejscówki spotykam muszkarzy, ktorzy dopiero zaczynali. Może im się uda.
Było już mocno popołudniu. Skoro kropki nie chcą współpracować to może chociaż lipienie się pokażą? Na szczęście muchówkę miałem ze sobą w samochodzie. Znana mi lipieniowa woda była niedaleko, więc warto sprobować. Udało się skusić 3 lipienie, w tym dwa około 30cm. Wielkoludy to nie były ale zawsze.
Sezon 2014 uważam za otwarty. Co prawda mialem nadzieję na większą ilość spotkań z kropkami, ale narzekać nie ma co. Mam nadzieję, że na następny wypad nie będę musiał długo czekać.
niedziela, 22 grudnia 2013
Życzenia
Wszystkim życzę zdrowych, spokojnych i pogodnych Świąt
Bożego Narodzenia. Życzę, aby znaleźć chwilę na zatrzymanie się, aby spostrzec
to, czego nie widzimy w czasie codziennego biegu.
W 2014 roku tego, co najważniejsze, czyli dużo zdrowia.
Życzę również dużo czasu, który będziecie mogli spędzić na swoją ulubioną wodą.
Aby Wasze nowe wędkarskie rekordy dawały dużo radości i pozostawiały nadzieje
na poprawę w następnym sezonie.
Wszystkiego Dobrego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
