piątek, 6 lipca 2012

Dzisiaj 31°C w cieniu...

... na ryby nie jadę. Jest w końcu chwila na to, żeby ukręcić kilka straszydeł na haczykach.

Wszystkich zachęcam do kręcenia. I zapewniam, że na te "brzydale" ryby również biorą. Kilka much początkującego krętacza poniżej. Muchy praktycznie takie same jakościowo naprawdę złowiły już sporo ryb w tym sezonie.



Naprawdę ładne muchy, oraz bardzo sensowne porady można znaleźć na różnych stronach wędkarskich. Tylko dla przykładu, bo jest tego bardzo dużo: 

A tak wygląda mój bałagan podczas kręcenia. Niestety nie mam możliwości stworzenia osobnego kącika krętacza :(

A jutro trzeba posus

wtorek, 3 lipca 2012

Nowa rzeczka... inne wyzwania

Pierwszy raz na niej byłem. Dzika, żadnej nawet najmniejszej oznaki, która mogłaby świadczyć o tym, że ktoś tędy niedawno chodził. Na początku się dziwiłem, teraz już wiem dlaczego...
W/g googla przeszedłem jedynie około 1.2km. Ale to nie był spacer nad strumykiem, to było przedzieranie się przesz dziki, nietknięty ręką ludzką las, wspinanie po skarpach, brnięcie przez błoto. Co chwilę przewrócone drzewa, co chwilę trzeba było przechodzić na drugą stronę, żeby być w stanie iść dalej. Po takich 2h byłem bardziej zmęczony niż po całym dniu biegania po kamieniach nad szwedzkimi, górskimi potokami.



Sukcesów większych również nie osiągnąłem. Jedynie kilka sztuk maluchów do 20cm próbowało atakować blaszkę.
Ot kolejne kilka godzin nad nową wodą...

niedziela, 1 lipca 2012

Finał Euro2012 trwa ...

...  a ja próbuje coś zrobić z pierwszych podwodnych ujęć. Narazie bardzo nieudolnych, ale kiedyś się nauczę. Z tego powodu, aktualnie winę zrzucę na złą przejrzystość wody. :)


Oraz kilka fotek z kategorii różne z ostatnich wyjazdów. Byłem ostatnio wiele razy nad wodą, ale czasu na fotografowanie zbytnio nie było - trzeba było ryby łowić :).










wtorek, 19 czerwca 2012

Przerwa w pisaniu...

Nie mam ostatnio czasu na pisanie... co nie znaczy, że nie jeżdżę na ryby :). Wręcz odwrotnie... jestem nad wodami dość często.
Powoli kończy się najlepszy czas dla muszkarzy, więc trzeba to wykorzystać "na maxa".

Połamania!

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Za górami, za morzami...

Wiedziałem, że tak będzie. Jak tylko przyszło mi wyjechać z sprawach służbowych to na naszych wodach pojawiła się oczekiwana przez wszystkich jętka :(

No cóż .. czasem się nie wybiera. Jednak nie wszystko ułożyło się aż tak źle. Na ryby udało mi się wyjechać razem z kolegą podczas jednego z wolnych dni. Wody przepiękne, choć dla mnie zupełnie nieznane. Metody połowu równie dziwne: na ikrę, na krewetkę, tzw.drifting, większość ze spławikiem... Ja jednak wybrałem woblera i obrotówkę. Rzeczka Nestucca jest fantastyczna... zresztą oceńcie sami.






Na woblerka-tygryska, żółto-zielony taki jaki często stosujemy w czasie zimowym na trocie, powiesił się niewielki pstrążek.

Łowienie wyglądało tak, że jeździliśmy samochodem od miejscówki do miejscówki i próbowaliśmy szczęścia. Z tej miejscówki udało mi się złowić pierwszego w życiu steelhead'a. Walczył naprawdę bardzo ładnie. Można powiedzieć, że "na ogonie" przetańczył jakieś 50m w dół rzeki, gdzie była spokojniejsza woda. Tam już się poddał. Skusił się na miedzianą obrotówkę 2-kę. 



Czekam jeszcze na informację od kolegi, jaki był jego wymiar.

W ostatnie popołudnie przed wyjazdem również próbowaliśmy szczęścia. Ja poza kilkoma maluchami nic nie miałem. Koledze na tzw. drift fishing, udało się zaciąć ładną rybę. Tym razem ryba wygrała zmagania i wybrała wolność.

Z informacji od taty wiem, że jętka latała w tym czasie. No cóż... czasem się nie wybiera. Jedna poznanie innych rzek i metod salmonidów jest również interesujące. Jętka poczeka... :)

Połamania!

Edit: Ryba miala okolo 64cm i trochę ponad 2.5kg.