niedziela, 30 marca 2014

Po dłuższej przerwie



Wyjazd planowany od pewnego już czasu, z przyczyn obiektywnych musiał być przekładany na kolejne weekendy. Nadszedł ostatni weekend marca i się udało. 
Wstałem rano i pojechałem nad morze w okolice Karwi. Łowiłem od około godziny 7. Było naprawdę ciepło, słonecznie i po prostu przyjemnie. 




Jeżeli chodzi o zdobycze wędkarskie, to nie odbiegały one od poprzednich plażowych wypadów, czyli "na zero". Spotkałem nad wodą jeszcze dwóch wędkarzy (przyjechali z centralnej Polski - szacunek :) ). Jeden miał na koncie całkiem ładną trotkę. Poza tym widać było jedną łódkę próbującą sił w trollingu.


Z rana w okolicy plaży była wystawiona sieć, którą rybacy dosyć szybko zwinęli.

Połowiłem gdzieś do południa i zdecydowałem na zmianę wody na słodką... ale o tym następnym razem.
 

piątek, 14 marca 2014

Phoenix Rising

Wypraw na ryby nie ma, więc chociaż jakąś muzykę wrzucę...



niedziela, 2 lutego 2014

Przyszła odwilż

Nadeszła odwilż. Po ponad tygodniu z przymrozkami często poniżej -10C dzisiaj termometr w samochodzie wskazał +4. Ani pogoda ani inne okoliczności w ostatnim czasie nie zachęcały do wyjazdów.
Dziś jednak nastał czas, krótki bo krótki, niewiele ponad 2h, aby spróbować zapomnieć o sprawach codziennych.Czasu dużo nie było więc wyskoczyłem nad pobliską wodę.

Woda była "średnia", dosyć mocno trącona.

Co jakiś czas, z różnych stron, słychać było odłamujący się od brzegów lód.


Nie byłem niestety pierwszy tego dnia nad wodą. Widziałem świeże ślady butów, miejscami wydeptane ścieżki, ślady psów...

Nawet rybiego ogona nie widziałem, trochę odpocząłem.
Udało się na chwilę oderwać od codzienności i ... nawet słońce na chwilę wyszło zza chmur.

sobota, 1 lutego 2014

Sprzeciw przeciwko zniszczeniu rzek Sokołdy i Supraśli

www.petycjeonline.com/sprzeciw_przeciwko...zek_sokody_i_suprali

W Polsce teoretycznie jest 600.000 zarejestrowanych wędkarzy. A do złożenia jednego podpisu online, bez wychodzenia z domu, bez dodatkowych kosztów, z opcją utajenia danych osobowych, po ponad 3 dniach istnienia petycji, gotowych jest niecałe 700 :(.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kiedyś w końcu trzeba sezon rozpocząć

... tak. Plany były różne i zmieniały się po drodze. W końcu padło na 6-tego stycznia.
Zaczęło się od wczesnej pobudki. Co jak co, ale na początek sezonu należy przywitać wodę jak najwcześniej, najlepiej o świcie. Budzik o 6-stej, kochana żona pomogla z kanapkami :), już za 15-ście siódma siedzę w samochodzie.

Nad woda melduje się jak jest już jaśniej. Zaczynam od spiningu. Obłowiłem jakieś 300m i widzę jak do mojego wobka startuje w tym miejscu ładna rybka.



Raz... drugi... trzeci.... zdecydowanie nie ma ochoty na przekąskę i jedynie probuje odstraszyć sztucznego intruza. Chwila przerwy.. wypity kubek goracej herbatki, wymiana woblera i ponowna proba. I znowu uderzenie bez zahaczenia :(. Więcej już się nie pokazał, a tak na oko ze 45cm mógł mieć...

No nic to. Idę dalej i na prostej, płytkiej, spokojnej wodze jest branie i siedzi! Tylko jakoś tak walczyć niebyt chce. Po niecałej minucie jest na brzegu. Okazuje się, że tęczak 39cm. Jak na początek sezonu niech będzie.

Potem już się niewiele działo. Postanowilem spróbować jeszcze raz tego z początku wyprawy. Rzut i ... to samo co wczesniej. Jedno uderzenie i nic więcej. Troche powyżej miejscówki spotykam muszkarzy, ktorzy dopiero zaczynali. Może im się uda.



Pora na zmianę wody. Pojechałem na rzekę, na któej nie byłem od lat. Troche porzucałem, ale bez wiekszych efektów. Śliczna woda, chociaż z powodu przemysłu kajakowego prawie pozbawiona zawad. Będzie kiedys trzeba zrobić na nią osobną wyprawę w celu sprawdzenia rybostanu.



Było już mocno popołudniu. Skoro kropki nie chcą współpracować to może chociaż lipienie się pokażą? Na szczęście muchówkę miałem ze sobą w samochodzie. Znana mi lipieniowa woda była niedaleko, więc warto sprobować. Udało się skusić 3 lipienie, w tym dwa około 30cm. Wielkoludy to nie były ale zawsze.
 


Sezon 2014 uważam za otwarty. Co prawda mialem nadzieję na większą ilość spotkań z kropkami, ale narzekać nie ma co. Mam nadzieję, że na następny wypad nie będę musiał długo czekać.