Ostatnie dwie próby połowów w morzu skończyły się porażką. Zarówno wędkarską jak i pogodową. Pogoda dzisiaj pozwalała mieć nadzieję na sukces chociaż w obszarze meteo. Wstępnie miałem pojechać na Mierzeję Wiślaną, ale wczoraj wieczorem plany się zmieniły - Dębki.
Dzisiaj będzie mniej słów, więcej zdjęć.
Pobudka o 6 i trochę po 6:30 w drogę. Przed 7 rano było jeszcze zimno... nawet bardzo.
Ale morze okazało się być spokojne. Wiaterek niewielki. Temperatura na słoneczku jak najbardziej znośna.
Szczęście wędkarza po pierwszym podejściu do łowów.
To niestety jedyny gatunek, która czepiał się naszych kotwiczek :).
I kilka ciekawych form piaskowo-lodowych na plaży.
Podsumowanie: Ryb nie złowiliśmy. Pogoda była super. :)
Połamania.
Opisy wypraw wędkarskich na pstrąga, troć, lipienia i inne ryby. Opisy metod połowu, ciekawostki wędkarskie, plotki o rybach, rzekach itp.
niedziela, 17 marca 2013
piątek, 15 marca 2013
Mepps w promocji
Jakby ktoś był zainteresowany... Ja zakupiłem kilka sztuk.
http://www.decathlon.pl/bystka-lusox-srebrna-przyp-id_1621648.html
Podpowiedź - Wczoraj strona mówiła, że się zapasy wyczerpały. Dzisiaj ponownie elementy były dostępne. Czyli "jak nie dziś to jutro" :)
Połamania!
http://www.decathlon.pl/bystka-lusox-srebrna-przyp-id_1621648.html
Podpowiedź - Wczoraj strona mówiła, że się zapasy wyczerpały. Dzisiaj ponownie elementy były dostępne. Czyli "jak nie dziś to jutro" :)
Połamania!
niedziela, 3 marca 2013
To był dobry dzień
Ostatni raz byłem na rybach miesiąc temu. Przyszedł czas wybrać się nad wodę. Sprawdziłem prognozy z których wynikało, że wędkowanie w morzu może być utrudnione z powodu sporego wiatru. wniosek - jadę na kropki.
Pobudka o 6:30 rano i przed 8'ą stawiłem się nad wodą. Dzień był słoneczny, wędkowanie zapowiadało się bardzo przyjemnie...
Obłowiłem konkretny kawałek wody i postanowiłem wracać do samochodu. Ale coś mnie tknęło, żeby sprawdzić jeszcze raz miejsca w których widziałem te ładniejsze okazy.
W pierwszym miejscu, pomimo cichego podejścia, nic nie wyszło. Niedokładny rzut spowodował wylądowanie woblera na gałęzi na drugim brzegu. Hałaśliwy proces odczepiania na pewno wypłoszył wszystko co żywe w bliższej okolicy.
W następnym miejscu byłem już dokładniejszy. Pierwszy rzut - nic, drugi - nic, trzeci... :) :) :):
To był dobry dzień....:)
Pobudka o 6:30 rano i przed 8'ą stawiłem się nad wodą. Dzień był słoneczny, wędkowanie zapowiadało się bardzo przyjemnie...
Dosyć szybko na wędce zameldował się pstrąg ~30.
Widziałem również kilka kolejnych sztuk, z czego 3 oceniałem na bardzo ładne. Jeden nawet uderzał w woblera, ale się nie zaczepił.Obłowiłem konkretny kawałek wody i postanowiłem wracać do samochodu. Ale coś mnie tknęło, żeby sprawdzić jeszcze raz miejsca w których widziałem te ładniejsze okazy.
W pierwszym miejscu, pomimo cichego podejścia, nic nie wyszło. Niedokładny rzut spowodował wylądowanie woblera na gałęzi na drugim brzegu. Hałaśliwy proces odczepiania na pewno wypłoszył wszystko co żywe w bliższej okolicy.
W następnym miejscu byłem już dokładniejszy. Pierwszy rzut - nic, drugi - nic, trzeci... :) :) :):
To był dobry dzień....:)
czwartek, 14 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
Mój pierwszy raz
Na moim blogu pojawiła się nowa etykieta - "Morze". Pierwszy raz zdecydowałem się wykupić zezwolenie na połowy morskie i tam spróbować swoich sił. Po wcześniejszym zasięgnięciu wiedzy z for internetowych w tym temacie, zaopatrzyłem się w sprzęt, odzież i odpowiednie przynęty itp.
Dzisiaj wcześnie rano pobudka i pełen zapału pojechałem po kolegę i razem uderzyliśmy nad "słoną wodę". Prognoz pogody byłe trochę bardziej optymistyczna. Miało być prawie bez wiatru, liczyliśmy na spokojną wodę. Trochę się pomyliliśmy w prognozach...
Fal było całkiem sporo. Przyznam, że jak na pierwszy raz czułem się mocno zagubiony. Dużo wody, dużo fal... gdzie tu rzucać??? Twardo opieraliśmy się naturze i w tych warunkach łowiliśmy ponad 3 godziny. Coraz częściej woda przelewała się przez kaptur i wdzierała do rękawów. Byłem w miarę dobrze przygotowany jeżeli chodzi o ubiór. Spodniobuty oraz kilka warstw ciepłej odzieży pomogły przetrwać ciężkie warunki. Musze jednak pomyśleć nad lepszą kurtką - w tej co miałem rękawy zupełnie przemokły.
Trzeba było coś zmienić. Wcześniej w planach była jakaś rzeczka pstrągowa, jednak było już na to za późno. Decyzja - zobaczymy co słychać w okolicach Karwi, Jastrzębiej Góry i Rozewia. Na pierwszym przystanku ambitnie rozpoczęliśmy łowienia, ale po około 15-20 minutach trzeba było zrezygnować. Fale były jeszcze większe niż z rana i wiatr się wzmagał.
Pierwszy wypad nad morze był... "ciekawy", oraz bezrybny. Było to zupełnie inne łowienie niż w pstrągowanie w rzekach. Mocniejszy sprzęt, cięższe przynęty robiły różnicę. Odległości wyrzutu jakie się tu osiąga są naprawdę imponujące. Na pewno będę chciał spróbować jeszcze tego typu połowów. Mam nadzieję, że tym razem na spokojniejszej wodzie i bardziej sprzyjającej aurze. W okolicy Trójmiasta są łowiska, na których można próbować i na których trafiają się ładne rybki.
Połamania!
Dzisiaj wcześnie rano pobudka i pełen zapału pojechałem po kolegę i razem uderzyliśmy nad "słoną wodę". Prognoz pogody byłe trochę bardziej optymistyczna. Miało być prawie bez wiatru, liczyliśmy na spokojną wodę. Trochę się pomyliliśmy w prognozach...
Fal było całkiem sporo. Przyznam, że jak na pierwszy raz czułem się mocno zagubiony. Dużo wody, dużo fal... gdzie tu rzucać??? Twardo opieraliśmy się naturze i w tych warunkach łowiliśmy ponad 3 godziny. Coraz częściej woda przelewała się przez kaptur i wdzierała do rękawów. Byłem w miarę dobrze przygotowany jeżeli chodzi o ubiór. Spodniobuty oraz kilka warstw ciepłej odzieży pomogły przetrwać ciężkie warunki. Musze jednak pomyśleć nad lepszą kurtką - w tej co miałem rękawy zupełnie przemokły.
Trzeba było coś zmienić. Wcześniej w planach była jakaś rzeczka pstrągowa, jednak było już na to za późno. Decyzja - zobaczymy co słychać w okolicach Karwi, Jastrzębiej Góry i Rozewia. Na pierwszym przystanku ambitnie rozpoczęliśmy łowienia, ale po około 15-20 minutach trzeba było zrezygnować. Fale były jeszcze większe niż z rana i wiatr się wzmagał.
Pierwszy wypad nad morze był... "ciekawy", oraz bezrybny. Było to zupełnie inne łowienie niż w pstrągowanie w rzekach. Mocniejszy sprzęt, cięższe przynęty robiły różnicę. Odległości wyrzutu jakie się tu osiąga są naprawdę imponujące. Na pewno będę chciał spróbować jeszcze tego typu połowów. Mam nadzieję, że tym razem na spokojniejszej wodzie i bardziej sprzyjającej aurze. W okolicy Trójmiasta są łowiska, na których można próbować i na których trafiają się ładne rybki.
Połamania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)