niedziela, 28 czerwca 2009

Fotorelacja z wyjazdu do Szwecji

Poniżej link do fotorelacji z wyjazdu do Szwecji.

Szwecja 2009 - Jamtland


Relację z szerszym opisem, jaka ryba, gdzie stała i na co się złapała umieszczę jak będę miał chwilę czasu.

Połamania kija!

piątek, 5 czerwca 2009

Polecam błystki

Ostatnio dokonałem zakupu pewnej liczby błystek. Mnie się bardzo podobają i mogę z czystym sumieniem polecić innym wędkarzom. Ja zdecydowałem się na zakup takich 4 rodzajów:

 

Można je kupić w serwisie Allegro u użytkownika PPHU_ABC.
Zalety:
- dobra jakość,
- ciekawe wzory,
- CENA !!! (ja kupowałem po 3,30zl/szt.)
- rzetelny sprzedający.

Polecam!

Połamania kija!
PS. Zaznaczam, że nie mam żadnych powiązań ze sprzedającym. Jestem po prostu zadowolonym klientem.

Chwost do błystek

Będąc na chorobowym (ale bez gorączki :) ) wymyśliłem sobie, że trzeba spróbować jakoś "ozdobić" moje przynęty. Na pierwszy ogień poszły błystki. Oglądając katalogi zauważyłem ozdobniki w postaci chwostu . No więc przystąpiłem do dzieła...

Na początek wymyśliłem sobie, że chwost będzie "przenośny". Miał być zrobiony na kółku łącznikowym, co dawało możliwość zdjęcia go z jednej przynęty i przyczepienia do drugiej. Efekt był następujący...
 

... i muszę powiedzieć, że w ogóle mi się nie podobał :(. Jakoś tak dziwnie to kółko latało obok kotwiczki. Doszedłem do wniosku, że chwost jednak trzeba zamontować na kotwiczce. Następne próby wyglądały następująco:
 
 
 
I wyglądało to już całkiem całkiem ... Do rozdzielenia włókien używałem po prostu wykałaczki. Kładłem chwost na twardej powierzchni i cierpliwie rozdłubywałem nitki.

Jeżeli chodzi o materiały, tu użyłem tego, co wpadło mi w ręce, czyli:
- kawałki muliny w różnych kolorach
- kawałki wełny w różnych kolorach
- nitki do oplatania i tworzenia mocowania
- lakier do paznokci (w kolorze odpowiadającym nitce mocującej) do utrwalenia mocowania.

Całość wysiłków wygląda tak:
 

Zobaczymy, jak to się będzie sprawować nad wodą. Mnie się podobają - mam nadzieję, że pstrągom również przypadną do gustu :)

Połamania kija!

niedziela, 31 maja 2009

Pierwsze kroki z muchówką - 31.5.2009

Ból gardła, chrypka oraz żona uniemożliwiły mi wyjazd na ryby w ten weekend. Dziś, w niedziele, na szczęście było na tyle ciepło, że można było się przejechać na działkę do rodziców.

Okazało się, że tam tata miał cały sprzęt muchowy ze sobą. Postanowiłem więc zobaczyć jak jego wędzisko muchowe współpracuje ze sznurami i pomachać chwilkę "na sucho". Zobaczył to mój 3,5-letni synek Michał. Oczywiście zażądał, że on chce również... Wyglądało to mniej więcej tak:
 
 
 
 
 

Na początku machanie szło mu nawet całkiem fajnie (czytaj: Michał robił to co tata podpowiadał). Niestety po kilku minutach wymachy zbyt często kończyły się uderzaniem wędki o ziemię. Spowodowało to, że zabawę trzeba było zakończyć, oczywiście przy głośnym sprzeciwie syna.

Ale początki już miał i wychodziły mu całkiem fajnie :)

Pozdrawia dumny i szczęśliwy tatuś :)
Połamania kija!

wtorek, 26 maja 2009

Ryby mnie omijają - 17.5.2009

Tak się złożyło, że udało się wyskoczyć nad wodę razem z tatą. Pojechaliśmy oczywiście nad Łebę. Niestety żadnych miarowych ryb nie wyciągnęliśmy.

Moje umiejętności wędkarskie na tej właśnie wyprawie zostały sprowadzone do 0 przez mojego tatę. Nad rzeką, jeżeli idziemy jednym brzegiem, to staramy się iść nazwijmy to "na zmianę". Raz jeden jest z przodu, raz drugi. Oczywiście przy wyprzedzaniu staramy się zachować ostrożność, żeby nie wypłoszyć ryb drugiemu. Tego dnia tatulek wyciągnął chyba ze 20 niemiarowych pstrągów, podczas gdy ja nie wyjąłem ani jednego! Powiem więcej - w pewnym momencie założyłem identyczną blaszkę, jaką stosował tata. Nadal nic. Jakby tego było mało to, idąc jako pierwszy, pewnej miejscówce poświęciłem naprawdę sporo czasu. Wykonałem tam pewnie około 20 dobrych, dokładnych rzutów - bez rezultatu. Po chwili na to miejsce wszedł tata i w około 5 rzutach wyciągnął 2 pstrągi. Łowił na dokładnie tą samą przynętę, co ja. Rzucał w dokładnie te same miejsca, które przed chwilą obłowiłem.

Czegoś takiego jeszcze nigdy nie przeżyłem. Zdarzało się, że ja nic nie miałem na haku gdy tata wyjmował 3-4 pstrągi w czasie całej wyprawy. Ale ponad 20 do zera???

W taki oto sposób doświadczenie wędkarskie pokonało wędkarską młodość :) Za 2 tygodnie jedziemy do Szwecji, więc pozostało mi tylko odgrażanie się, że tam to ja pokażę na co mnie stać :)

Poza tym, podczas tego wyjazdu błoto zassało mój kalosz w taki sposób, że próba uwolnienia go skończyła się wylądowaniem gołą nogą po kolano w błocie. Ale to już tylko mały dodatek, co tego co się zdarzyło.

Pomimo tego wszystkiego, co się zdarzyło, Łeba nadal jest śliczną rzeka. Niech dowodem tego będzie kilka poniższych zdjęć z tego wyjazdu.

 
 
  
To właśnie ta blaszka była tego dnia killerem :) Niestety, tylko niemiarowców i niestety, nie na mojej wędce.
  

Z wędkarskim "Połamania kija!"