Woda w rzece była raczej niska i lekko mętna. Jeżeli chodzi o ryby, to udało się wyjąć jedynie kilka "krótkich". Spod pewnego korzenia na środku rzeki wyszedł mi do przynęty jeden większy kropek (szacuje na około 40cm), jednak nie udało się go więcej sprowokować. Łowiliśmy głównie na czarne lub czarne z dodatkami obrotówki w rozmiarze 2.
Wycieczkę uznaję za udaną. Szkoda, że nie udało się złowić nic większego. Jednak, tak jak powiedział tata, z tym pewnie będzie trzeba poczekać na wyprawę do Szwecji (planowana w drugiej połowie czerwca).
Kilka zdjęć z dzisiejszej wycieczki:
Połamania kija!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz